Mieszkaliśmy w piątkę na Niedźwiedniku. Były to czasy nieustannej dezynsekcji w bloku z powodu karaluchów. Dziadek wpadł na świetny naturalny sposób (i ekologiczny 😊). Zaczął znosić do domu pająki. Efekt był taki ze w całym pionie była plaga insektów za wyjątkiem naszego mieszkania. Po dzień dzisiejszy widok pająka spacerującego po podłodze jest przyczynkiem do mówieniu o dziadku jego prawnukom.

Kiedyś latem plastycy wracali z pleneru, chyba z okolic Sandomierza?
Taty obraz wypadł z samochodu. Znaleźli go ludzie, a ponieważ miał metryczkę, napisali do taty, że mają jego obraz i czekają na kontakt. Zanim Tata zdążył odebrać, napisali, że powiesili go na razie u siebie i tak się im spodobał, że chcą go kupić!

…byliśmy rodziną i przyjaciółmi od roku 1961, w najlepszym okresie życia bo od młodości. Bogdan nauczył mnie patrzenia na obrazy, pozwalał na gruntowanie płócien malarskich, robiliśmy razem zdjęcia i „wywoływaliśmy” je. Był człowiekiem pogodnym z poczuciem humoru, pracowitym i odpowiedzialnym. Towarzyszyłam mu w chorobie i śmierci i zachowuje w pamięci jako bardzo ważną dla mnie osobę.

Karolina Andrearczyk, Joanna Cierpisz, Eugenia Dowlasz-Dziuba